Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Urodziny na świeżym powietrzu czyli kinderbal wyjątkowy i niskobudżetowy

fiona_apple

Urodziny_2016_001

W mojej rodzinie nigdy nie było wielkiej tradycji celebrowania urodzin. Wiadomo – upominek, całuski, ulubione ciasto. A ja zazdrościłam wszystkim koleżankom i kolegom, do których zjeżdżały się rodziny na uroczyste obiady, marzyłam o dmuchaniu świeczek z klasycznego wielopoziomowego tortu z kremem przez tłumem ludzi. I nigdy, przenigdy nie chodziło o prezenty – chciałam tylko przez cały jeden dzień w roku być koronowaną głową.

Odbijam sobie teraz przy dzieciach. Każdy z Potworów ma co roku swoją imprezę, w czasie której nie może być wątpliwości, kto jest najważniejszy. Nic się wtedy nie liczy, nie ma ograniczeń wyobraźni ani kosztów. Hulaj dusza, piekła nie ma, kredyt urodzinowy spłaci się później.

Hahahahahaha! Hahaha! Ha!

No właśnie.

Chyba się domyśliliście, że wygląda to nieco inaczej.

Co roku dokładam starań, aby dzieciaki miały fajne wspomnienia ze swoich urodzin, to fakt. Ale moja i ich wyobraźnia jest siłą rzeczy ograniczona przez koszty, bo nie przyjmuję do wiadomości, aby kinderbal mógł stanowić pozycję wywalającą domowy budżet w kosmos.

Kiedyś zakładałam, że Potwory będą świętować w modnych hipsterkich kawiarniach. Przeszło mi, kiedy dostałam wycenę kinderbalu z jakimiś warsztatami dla dziesiątki dzieci w wysokości 1400 złotych bez tortu. Tak jakby kapcie mi spadły. Po pierwsze i najważniejsze dlatego że najzwyczajniej w świecie nie mam takiego budżetu na uroczystość urodzinową dla dziecka, a w drugiej kolejności z powodu przekonania, że wyjątkowe urodziny nie muszą być drogie.

Jak starzy Górole pamiętają, zaczynaliśmy w domu. Bardzo dobrze to wspominam, nie ucierpiało ani mieszkanie, ani żadna istota żywa. Powtórzyliśmy to kilka razy. Potem jednak ewoluowały imprezy urodzinowe znajomych, głównie w kierunku sal zabaw i moje dzieciaki zamarzyły, żeby mieć tak samo – z kulkami, trampolinami, potem na plecach.

Super – tyle tylko że te wszystkie imprezy są takie same! Jak przez kalkę. Sama nie pamiętam, który kolega miał urodziny gdzie, bo małpie gaje są wszędzie podobne. I dodatkowo dla mnie wciąż drogie w stosunku do tego, co otrzymujesz.

Nie, nie zdecydowałam od razu, że pójdę w zaparte i moje dzieci NIGDY PRZENIGDY nie będą mieć urodzin w kulkowni. Jeśli będą bardzo chciały, to pewnie, da się zrobić. Ja postanowiłam pogłówkować i zaproponować im coś ciekawszego. Kiedy usłyszały, co wymyśliłam, sala zabaw nie była już opcją.

Zawsze podobał mi się pomysł blogerki Joanny Goddard z Nowego Jorku, aby z urodziny synów celebrować w sposób niezobowiązujący i nienadęty, trochę od niechcenia – w parku, bez animatorów, ale za to z mnóstwem przestrzeni do tego, co dzieli lubią robić najbardziej, czyli do biegania. W zeszłym roku postanowiłam więc zorganizować urodziny moich chłopaków na świeżym powietrzu.

U nas wiosna dopiero się rozkręca (powoooliiiii…), potem będzie lato, a i jesień nas ostatnio rozpieszcza pogodą, więc może też spróbujecie?

Urodziny_2016_08

BORYS
CZERWIEC – PIKNIK W PARKU

Jeśli ktoś ma ogród, pewnie w tej chwili puka się w czoło, dziwiąc się, jak mogę uważać ten pomysł za odkrywczy. Miałam więc napisać, że kieruję ten post do ludzi, którzy podobnie jak ja, mają do dyspozycji około 10 metrów kwadratowych balkonu (albo mniej). Jednak myślę sobie, że każdy dzieciak z entuzjazmem przyjmie pomysł pikniku z kolegami, chociażby miał na co dzień do dyspozycji hektary ogrodu.

Najważniejszy jest wybór miejsca. My postawiliśmy na warszawski Park Księcia Janusza przy Lasku na Kole. Są tam duże połacie zieleni wokół dużego placu zabaw, więc mogliśmy się rozłożyć w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Odległość od ruchu ulicznego jest spora, więc kiedy maluchy spędzały czas na placu, nieliczne starszaki mogły bezpiecznie szaleć na rowerach.

 Urodziny_2016_031

Na zaproszeniach napisaliśmy prośbę do gości o wzięcie ze sobą koców piknikowych, więc nie musieliśmy się martwić o ich wystarczającą liczbę. Marcin skołował europaletę, którą obiliśmy starym kocem i voilà! Stolik na przekąski był gotowy. W menu mieliśmy chrupki, słone przekąski, owoce i słupki warzywne z dipem. Zamiast tortu, zwyczajowo góra muffinów – wygrywają tym, że nie trzeba ich kroić, tylko w pół sekundy chwycić w łapkę. A park ma to do siebie, że nikt nie martwi się o okruchy.

Wszyscy byli zachwyceni  imprezą – dzieciaki przestrzenią, rodzice prostotą pomysłu jako takiego. A my, kiedy pożegnaliśmy maluchy, w półtorej godziny zmontowaliśmy drugą rundę dla rodziny. Cofnęliśmy się bliżej zarośli i wyjęliśmy przenośnego grilla. Tutaj był już „prawdziwy” tort (wegański z kremem czekoladowym ze zdjęcia na górze) i obiad (mięcho, sałatki, przekąski – wszystko czekało w lodówce w domu, Marcin przywiózł jednym transportem). Pod koniec dnia padaliśmy na pyski, ale jak inaczej zdobyć certyfikat piknikowego eksperta, no jak?

Urodziny_2016_041

FILIP
WRZESIEŃ – LEŚNA POLANA

Z Filipem sprawa nie jest łatwa, bo to urodzinowy stary wyga, więc negocjacje są trudniejsze. Pomysł musi mieć gwarantowany efekt WOW!, inaczej z przekonania jubilata nici.

Od początku chciałam zorganizować urodziny Filipa w Kampinosie, na polanie przy Dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie. Lubimy tam jeździć na spacery po lesie. Polana ma podstawową infrastrukturę – zadaszone ławy do posiłków, miejsce na ognisko, toi toie, plac zabaw, a obok budynku Dyrekcji znajduje się również karczma Gospoda Kampinówka (pewnie mogliby dostarczyć tort, chociaż nie sprawdzałam).

Głównym punktem programu miał być spacer z harcerzem, rozpoznawanie drzew, mech po północnej stronie pnia i takie tam. Umówiliśmy się z pewnym drużynowym, ale na tydzień przed imprezą coś mu wypadło. Na chwilę wpadliśmy w panikę, ale bardzo szybko stwierdziliśmy, że można przecież zadzwonić do Dyrekcji KPN i zapytać, czy nie mogą pomóc w zorganizowaniu spotkania z pracownikiem parku. To był strzał w dziesiątkę!

Pan, którego nam polecono, pojawił się ze skórami zwierząt, piórami, rogami i opowiadał niezwykłe historie. A kiedy dzieci się rozbiegły, miał drugi zestaw ciekawych opowieści dla rodziców (o mechanizmie powstawania wydm i dywagacjach, czy w PRLu w Parku umiejscowione były głowice nuklearne).

Urodziny_2016_051

Urodziny_2016_061

Urodziny_2016_071

Ważne do zapamiętania – na polanie znajduje się jedno palenisko, które rezerwuje się w Dyrekcji KPN za opłatą. My o tym nie wiedzieliśmy (wydawało się nam, że wystarczy przyjechać dość wcześnie i miejsce jest nasze), dowiedzieliśmy się dopiero szukając kontaktu do pracownika Parku. W naszym terminie palenisko było niestety zajęte, więc przywieźliśmy grilla, ale warto pamiętać o tym ograniczeniu.

I jedna, i druga impreza mają to do siebie, że trudno się o nich rozpisywać. Ot, kawałek przestrzeni, dzieci na wolnym wybiegu, najprostsze przekąski. Nic odkrywczego, koszty niskie, a wciąż słyszymy od znajomych i ich dzieciaków, że urodziny Borysa i Filipa były niesamowite. Potwory zresztą też nie chcą słyszeć o kulkowniach - Borys pyta, kiedy będą jego urodziny "w pajku", a Filipowskiemu marzy się zaordynowanie transportu rowerów przez wszystkich gości i wspólny rajd leśną trasą. Sama mam nowe pomysły - może plaża nad Wisłą? albo w ogóle wyjazd dalej poza Warszawę? Gdybym tak namówiła znajomych rodziców...?

Jedyne ryzyko to pogoda. Można wylądować we własnym salonie z dziesiątką wkurzonych, rozczarowanych kilkulatków. Ale jak to mówią? No risk, no fun?

No to kto się pisze?

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • agra1

    ja sie namierzam na ukochany park linowy Piotrka. On łazi jak małpa po wszystkim, po czym łazić sie da, weźmiemy paru najbliższych kumpli, jakieś nieskomplikowane jedzonko i też będzie spokój :)

    Proste pomysły są najlepsze :)))

  • fiona_apple

    @ agra1 - Park linowy to super pomysł! Gdzie jest ten Wasz ulubiony?

  • Gość *.warszawa.vectranet.pl

    Świetne :) Przyjęcia na świeżym powietrzu są najlepsze. Jest przestrzeń więc dzieci mogą się wyszaleć. Ostatnio mój syn obchodził urodziny i przyszykowałam je w stylu indiańskim. Niestety nie miałam możliwości zorganizować ich na świeżym powietrzu, a szkoda! kaszamamma.wordpress.com/2016/04/26/moje-pierwsze-urodziny/

  • alexxela78

    my tez robimy imprezy urodzinowe na dworze, w parkach, w ktorych czesto sa jeszcze place zabaw, wiec wogole raj dla dzieci. Poza tym wystarczy przyniesc banki i pilki i jest fajnie ;)

  • agra1

    Fiona, my jeździmy do Powsina, najbliżej. Ale taki super-super to jest w Zoo w Gdańsku-Oliwie...

  • fiona_apple

    @ Gość - Na dworze najlepiej. Szkoda tylko, że polska pogoda taka nieprzewidywalna, o każdej porze roku może pokrzyżować plany.
    @ alexxela78 - Bańki! Super pomysł, muszę sobie zapisać. :)
    @ agra1 - Powsin nawet by wchodził w grę, ale Gdańsk to chyba jednak z deczka za daleko. :P

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci