Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

"Jedno oko na Maroko" - książka wyjątkowa

fiona_apple

Jedno_oko_na_Maroko_1

Są takie książki, które robią ogromne wrażenie już po przerzuceniu kilku kartek i "Jedno oko na Maroko" Tomasza Kwaśniewskiego i Anny Bedyńskiej jest dla mnie jedną z nich.

Pierwszy raz zobaczyłam ją w Bioculturze (a jakże!). Trzeba przyznać, że nie zaciekawił mnie ani tytuł, ani okładka, po prostu zaglądałam po kolei do każdej książki na półce. Pominęłam wstęp i zatrzymałam się na pierwszym zdjęciu. Ksiądz. Ja tę twarz skądś znam... Na lewej stronie "Adam" napisane fuksją. Boniecki! Adam Boniecki!

Zaczęłam czytać:

- Cześć, mam na imię Adam i jestem...
- ...czarodziejem?!
- Księdzem.

I już wiedziałam, że ta publikacja raczej mnie nie zawiedzie.

"Jedno oko na Maroko", w podtytule "pierwsza reporterska książka dla dzieci", to zbiór rozmów z osobami, które z różnych powodów wymykają się szeroko pojętej normie. U niektórych to kwestia preferencji albo zainteresowań (wytatuowana i wykolczykowana dziewczyna z niebieskimi włosami, nudysta), u innych choroby i niepełnosprawność (brak kończyn, bielactwo), a czasami to wynik życiowych zakrętów (pan, który 22 lata spędził w więzieniu, bezdomny). Znajdziemy tu też rozmowę z osobą otyłą, bliźniaków oraz Edytę, która urodziła się jako chłopiec.

Uderza bezpretensjonalność tej książki i prostolinijność rozmów. Nie ma w niej ocen, jedynie pytania o przyczyny stanu rzeczy. Odpowiedzi są niejednoznaczne, przez co wydają się szczere. Bardzo podoba mi się zestawienie inności o różnym poziomie tabu (kulturysta vs transseksualista), bo pokazuje, że bez względu na poziom społecznej akceptacji, inność generuje podobne problemy, a przecież każdy powinien mieć prawo do bycia sobą, do szczęścia i do szacunku.

Wtedy w Bioculturze nie kupiłam w końcu tej książki. Nie pamiętam dokładnie, ale mógł być to wynik obuwniczego zakręcenia (opisanego na końcu tej notki). Natomiast od razu tego samego wieczoru dodałam ją do przydługiej listy życzeń w swojej ulubionej księgarni internetowej i przyszła z ostatnim zamówieniem w piątek. Zaczęłam ją czytać Filipowi tego samego wieczoru.

Dawno już moje dziecko nie zafascynowało się lekturą tak bardzo, żeby przychodzić do mnie w różnych porach dnia i prosić o poczytanie. Każda z rozmów prowokowała tuziny pytań "Dlaczego?" i "Mamo, a czy ty kiedyś spotkałaś takiego człowieka?", ale też bardzo szybko Filip zauważył, że wspólne dla wszystkich osób przedstawionych w książce jest to, że ludzie ich wytykają palcami i nie wiedzą, jak się przy nich zachować. Dużo i długo o tym rozmawialiśmy.

Bardzo polecam "Jedno oko na Maroko". Wydawca oznaczył książkę jako przeznaczoną dla wieku 4+ i wydaje mi się, że spokojnie można ją czytać z przedszkolnymi starszakami, bo uważam, że nie ma dolnej granicy wiekowej dla uświadamiania dzieciom, że ludzie są różni. W ogóle to jest taka pozycja, która powinna znajdować się kanonie lektur omawianych w szkole, a i wielu dorosłym kontakt z nią by się przydał. Ja sama bardzo wiele się z niej nauczyłam.

Jedno_oko_na_Maroko_2

Jedno_oko_na_Maroko_3

Jedno_oko_na_Maroko_4

Jedno_oko_na_Maroko_5

Jedno_oko_na_Maroko_6

Jedno_oko_na_Maroko_7Filip pokazuje bratu swoje ulubione zdjęcie - Martyny, która uwielbia tatuaże i kolczyki w różnych miejscach ciała.
"Mamusiu, ale ona jest śliczna!"

PS. Przeczytajcie wstęp autora, który pominęłam wtedy w Bioculturze. Po mistrzowsku podsumowuje zawartość książki oraz jej przesłanie:

Jak byłem mały i widziałem na ulicy kogoś niewidomego, bez nogi, bez ręki, na wózku, kogoś tak białego, że jakby bez koloru, całego w tatuażach, bardzo grubego, umięśnionego…  Szarpałem mamę, szarpałem tatę, za nogawkę, za rękaw…

- A dlaczego ten pan, ta pani… – pytałem podekscytowany.

I się gapiłem.

Gapiłem.

Gapiłem.

I przeważnie zamiast odpowiedzi otrzymywałem pouczenie w rodzaju: - Nie wolno się tak gapić.

Teraz gdy jestem tatą, te same pytania słyszę od swoich dzieci. I wtedy mówię: - Podejdź i zapytaj.

Bo moim zdaniem nie ma lepszego sposobu, żeby się dowiedzieć.

- Ale my się wstydzimy.
- No to chodźmy razem.

Ta książka jest zapisem takich właśnie spotkań.

Ta książka jest również o tym, żeby się nie bać pytać. W ogóle żeby się nie bać ludzi. Bo oni nie gryzą.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • justinehh

    łał, taka książka powinna być lekturą obowiązkową, zarówno w podstawówce, gimnazjum i liceum. Choć niektórym dorosłym w sumie też by się przydała...

  • wiklasia

    zaostrzyłaś mi apetyt na tę ksiązkę

  • cucinaconcola

    Książka już zamówiona:), nie znałam tej pozycji chociaż wydawnictwo czarna owco, to jedno z moich ulubionych, a tematyka wpisuje się w artykuł, o zadawaniu przez dzieci pytań, który dzisiaj czytałam www.juniorowo.pl/dzieci-w-szkole-pytaja-coraz-mniej/. Na szczęście moje dzieci uwielbiają zadawać pytania, nawet te, które czasami dorosłym wydają się trudne bądź niewygodne.

  • fiona_apple

    @ justinehh - Dokładnie! Myślę, że każdemu w każdym wieku pokazanie inności tak zestawionej poszerzyłoby horyzonty (nawet jeśli już są bardzo szerokie).
    @ wiklasia - Dziś skończyliśmy czytanie i nie mogę przestać powtarzać, jak bardzo bardzo bardzo tę pozycję polecam. Jeśli zdecydujesz się na zakup, daj znać, jakie są Twoje osobiste wrażenia.
    @ cucinaconcola - Super. Ja w sumie też się zdziwiłam, że chociaż wydana w 2013 roku, nie przemknęła mi nigdy przed oczami - a dość mocno interesuję się rynkiem wydawnictw dziecięcych. Smutny ten artykuł z linka. :(

  • kilobyte

    Książka wygląda ciekawie, zapisujemy sobie na liście do kupienia.

    My kupiliśmy jakiś czas temu taką książkę My Ludzie i też jest swietna, mówi o różnorodności w swiecie. Jest to szczególnie ciekawe w kontekście religii, z którą ja osobiście nie radzę sobie z tłumaczeniem.

  • wiklasia

    melduję, że książka dotarła, że już przeczytana:( a recenzja wystawiona; dziękuję za Twój wpis, bo dzięki niemu mam tę książkę w swoich łapkach, i rzeczywiście warto

  • fiona_apple

    @ kilobyte - "My ludzie" widziałam kiedyś w jakiejś księgarni dla dzieci, trzeba do niej wrócić. No i muszę przyznać, że jakoś nie mam osobiście problemów z mówieniem o religii. Czy możesz się podzielić, co konkretnie sprawia Ci w tym temacie trudność?
    @ wiklasia - Świetnie, że Ci się spodobała. Jeśli sama masz jakieś książki do polecenia, dawaj znać.

  • wiklasia

    w takim razie na dobry początek polecam "Aksamitnego królika" Margery Williams :)

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci