Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Małymi kroczkami

fiona_apple

Trampki

Tydzień temu w niedzielę siedziałam w łazience i płakałam jak bóbr. Oczyska puchły, łzy zostawiały mokre plamy na koszulce.

Zbierz się do kupy! strofowałam się w myślach. Filip nie może się domyślić, że ryczałaś. Już! No, koniec, no!

Nie pomagało, że obok stał Miśku i też ryczał. Tak jak ja, z żalu do losu i bezsilności.

Próbowałam sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni ryczałam tak ze strachu o dziecko. Chyba dwa lata wcześniej przy okazji feralnego oparzenia twarzy. Kiedy parę miesięcy później ponownie wylądowaliśmy w szpitalu, tym razem z podejrzeniem zapalenia płuc, nie bałam się. Na pewno nie tak.

Chodzi o to, że Filippo się jąka.

Zaczęło się po przyjeździe z wyjazdu w góry. Młody parę dni chodził do przedszkola, po czym zauważyłam, że powtarza sylaby. Powtarzał je trzy albo cztery razy, po czym bez wysiłku kończył wyraz.

Po kilku dniach powtarzanie zaczęło się nasilać. Przy ekscytacji (negatywnej bądź pozytywnej), Filippo się zacinał. Bywało, że początek wyrazu powtarzał nawet dziesięciokrotnie, były to jednak wciąż nieliczne przypadki.

W kolejnym tygodniu od razu poszłam na rozmowę do opiekunek w przedszkolu i przedszkolnej logopedki. Logopedka powtórzyła wszystko to, co do tej pory przekazał mi Dr Google: przy niepłynności mowy nie wolno za dziecko kończyć wyrazów ani myśli, nie pospieszać artykulacji zachęcaniem, nie chwalić, kiedy dziecku uda się w końcu wymówić słowo, o które mu chodzi. Generalnie należy obserwować rozwój problemu, ale zachowywać się tak, jakby go nie było.

Logopedka miała poobserwować Młodego i dać znać, jakie są wnioski. Nam wydawało się, że sytuacja się nie zmienia - nie było ani poprawy, ani pogorszenia. Zmiana nastąpiła, kiedy Młody został w domu z ospą.

Nie wiem, być może zagęszczenie emocji i trauma zamknięcia w domu tak na niego podziałały, ale Filippo zaczął się porządnie zacinać - bywało, że nie dawał rady powiedzieć tego, co chciał. Co więcej, po jakimś czasie zaczęliśmy u niego obserwować charakterystyczne napięcia mięśniowe na twarzy związane z wysiłkiem przy niepłynności.

Apogeum nastąpiło we wspomniany na początku poprzedni weekend - były godziny, w których wydawało mi się, że Młody nie potrafi wymówić ani jednego zdania bez zacinania. Patrzył na nas i powtarzał. Powtarzał, powtarzał, powtarzał. A my udawaliśmy, że tego zająkiwania nie widzimy, po czym wycofywaliśmy się do kuchni albo szliśmy do łazienki i ryczeliśmy.  

Widać było, że to raczej nie jest sytuacja, której zaradzimy przez zaniechanie reakcji. Zaczęliśmy szukanie specjalisty. I pokładów cierpliwości - przecież nie można jechać do logopedy z chłopcem, który jest wciąż fioletowy od gencjany! Umówiliśmy się na koniec tygodnia.

Logopedka niezbyt nas zaskoczyła stwierdzeniem, że problem jest poważny. Wskazują na to napięcie mięśniowe i współruchy języka przy niepłynnościach. Pokazała ćwiczenia oddechowe i artykulacyjne, które mamy wykonywać. Ucieszyła nas mówiąc, że Filippo wcale nie zdaje sobie sprawy z problemu - widać, że w żaden sposób nie wzmocniliśmy tej świadomości.

A potem zrobiła coś, co ją całkowicie zdyskwalifikowało w moich oczach - powiedziała nam, że skoro Młody nie ma świadomości problemu, można przy nim otwarcie rozmawiać o jąkaniu. Zatkało mnie. Przecież właśnie dlatego przyjechaliśmy we dwójkę z Miśkiem! Byłam przekonana, że na rozmowę o technikaliach zostanie tylko jedno z nas. Ale pani specjalistka wybrała jednak potraktowanie mojego dziecka przedmiotowo i mówiła o nim w trzeciej osobie, kiedy siedział jakieś 50 cm od nas.

Dlatego w tym momencie szukamy godnego zaufania logopedy, specjalisty od niepłynności mowy. Jeśli macie podobne doświadczenia albo ktoś w Waszym otoczeniu stawiał czoło podobnemu problemowi, pomóżcie - podzielcie się z nami nazwiskiem i numerem telefonu.

Sytuacja wydaje się ustabilizowana. Młody się jąka, ale w prawie wszystkich przypadkach artykułuje na koniec to, co chciał. Codziennie wykonujemy zadaną partię ćwiczeń i to jest chyba w tym momencie dla nas największe wyzwanie - namówić ruchliwego Trzyipółlatka do wdychania i wydychania powietrza w określony sposób, do śpiewania samogłosek, do chuchania w dłoń, kiedy on ma tysiąc ważniejszych spraw na głowie (na przykład skakanie z foteli na sofę, szał ostatnich dni).

Jest jeszcze kwestia przyczyny. Przyszło, ale skąd? Dlaczego? Nikt nam tego nie powie na sto procent. Żadnych wielkich traum przed wystąpienien problemu raczej nie było.

Jednak zadręczam się myślą, że to ja właśnie "sprzedałam" jąkanie Filipowi. Kiedy krzyknęłam na niego, żeby wreszcie sprzątnął te klocki. Kiedy poganiałam nerwowo przed pójściem do przedszkola rano. Kiedy odciągnęłam go od Borysa, którego radośnie szarpał za rękę. Momentów kandydujących do miana okoliczności przestępstwa jest mnóstwo.

Jest mi łatwiej z tym oskarżeniem. Czuję ulgę wiedząc, że mogę siebie nienawidzić za to, co się stało mojemu synowi. Ta złość i żal przykrywają strach. Strach, którego wiele osób nie zrozumie. Przecież nie ma zagrożenia życia, prawda? To nie jest śmiertelna choroba?

Nie, nie jest.

Co nie zmienia faktu, że kiedy moje dziecko stoi przede mną i mówi: Ma... Mmma... Mmma... Ma... Mmma... Mmma..., rozpadam się na kawałki. Bo wiem, że chce powiedzieć "Mamusiu", a ja nie potrafię mu pomóc.

PS. Borys oczywiście ma ospę. Żeby nie było nam za łatwo. Dlaczego miałoby być.

Komentarze (30)

Dodaj komentarz
  • arvata

    ech trzymam kciuki, żeby szybko się udało wyprostować to jąkanie...

  • zebra-na-przystanku

    hej! to na pewno nie Twoja wina! myślę, że wiele z nas pospiesza dziecko, czasami nakrzyczy (przyznaję się, że i mi się to zdarza, bo mam taki wybuchowy temperament, a nikt nie doprowadzi mnie do szału jak moja dwójka chłopaków - mały i jego tata).
    co do pomocy, to chyba niewiele mogę, gdybyście byli w Krakowie, to miałabym się kogo zapytać.
    a czy logopedka wspomniała, że może to wynik stresu związanego z pojawieniem się brata? może przydałby się jakiś dobry dziecięcy psycholog?
    oj, trzymajcie się! nie znam Was osobiście, ale mam wrażenie, że jesteście świetnymi rodzicami i na pewno jakoś uda się Wam i Filipowi rozgryźć ten problem! trzymam kciuki!

  • Gość: [ewerner] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie mieliśmy do czynienia z jąkaniem, więc nie mamy znajomego logopedy. Ale popytam, może ktoś coś wie.
    A Borys, bardzo go wysypało? Dajecie radę, prawda?

  • lylowa

    mysle, ze najwazniejszy teraz jest jakis dobry psycholog, bo przeciez jakanie nie jest tylko wada wymowy. jak malina byla w wieku twojego syna wymazalam z mojego slownika slowo "szybko". poprostu przestalo ono istniec. nie wiadomo co temu malemu czlowiekowi w duszy gra, ale najwyrazniej w taki sposob o cos wola. ale o co?

  • konishiko

    Niestety mieszkajac daleko nie moge pomoc, ale moge trzymac kciuki, i robie to bardzo mocno! Rozumiem dobrze Twoj strach, bo sama duzo bardziej boje sie rzeczy tego typu niz obrazen, urwania konczyn czy chorob zakaznych. Ale powiem jedno - nie obwiniaj sie! Zaden rodzic nie jest idealny, na kazde dziecko czasem sie krzyknie czy zdenerwuje, a z Twojego bloga sadzac nie jestes matka w zaden sposob stresujaca swoje dziecko, a juz na pewno w stopniu, ktory moglby wpedzic w jakanie sie!

    Poza tym powodow jakania sie jest mnostwo, o czym zreszta juz sama wiesz... Moze lepiej wypytac dyskretnie w przedszkolu, czy cos Filipa tam ostatnio nie zaczelo stresowac? Bo ja wiem, nowy agresywny kolega na ktorego nikt jeszcze nie zrwocil odpowiednio uwagi?

  • Gość: [Pauli] *.wrproxy.com

    trzymam kciuki zeby to byl tylko przejsciowy problem... dacie rade kochani... Filippo to niezwykle radosny i energiczny dzieciak i po twoim wpisie wyglada na to ze nie zdaje sobie sam sprawy z problemu, tym wieksze szanse na jego sie pozbycie. a jak to z kazdym problemem bywa pozytywne myslenie i nastawienie tez bardzo duzo pomaga, wiec sle w wasza strone cala dobra energie ktora mam... cierpliwosci nie posiadam za wiele ale i ta oddam bo potrzebujecie sie teraz w nia wlasnie uzbroic po uszy... i walczyc... trzymamy kciuki bardzo mocno ;) xxxx

  • maya.d

    Ojej, przytulam... :(
    Oby się Wam szybko udało z tym poradzić. Pomóc niestety nie umiem :(

  • yavorius

    Fiona, nie wolno Ci się obwiniać za to co się stało. I w sumie komentujący już za mnie wszystko napisali, że każdemu się zdarza być nerwowym, ale moim zdaniem to nie może być ta przyczyna i mocno wierzę w to, że to tylko przejściowe. Popytam znajomych o logopedę, jeśli coś będę wiedział, dam znać. Trzymajcie się!

  • Gość: [Jakajakasia] *.dynamic.chello.pl

    Obwiniac się nie można, bo to tylko może pogorszyć sprawę, a na pewno jej nie popchniecie do przodu. Nie wpadajcie w rozpacz, tylko poszukajcie i logopedy i psychologa. Przecież tyle się w życiu F zmieniło ostatnio - ma rodzeństwo, mama w pracy. To zupełnie naturalna kolej rzeczy, ale tez zupełnie naturalne jest, ze sobie z tym może nie radzić. I wyraża to właśnie w ten sposób. Mój synek tez się trochę jakal w tym wieku - a było to ponad rok temu - i tez się martwilam i oczywiście wymyslalam dziesiątki hipotez... a teraz nie został po tym nawet ślad :-)

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Trzymam kciuki za powodzenie...

  • zatroskanakobieta

    tak nagle?! kurcze. aż niewiarygodne. niestety ja również nic nie wiem na ten temat. ale wiem, że będzie dobrze. Będzie! To nie jest Twoja wina. Nie myśl tak nawet.

  • wodorka

    Fiona, moja znajoma ma bardzo dobrego logopedę i synka w podobnym wieku i problemie. Jak się dowiem o namiary, to napiszę do Ciebie na priva. Trzymam za Was kciuki i proszę nie obwiniaj się.

  • whywomen

    Oszz. Trzymajcie się dzielnie.
    Cierpliwości, nie denerwuj się. Znajdźcie jakiś sposób na rozładowanie emocji...
    Osoba, która mi od razu przychodzi do głowy jest Jerzy Owsiak. ale leczył się już jako dorosły, może znajdziesz jakiś namiar na stronach jego fundacji. Kiedyś publicznie się wypowiadał na temat leczenia. Jest z W-wy, więc może się nada.
    Powodzenia!

  • kobietawkryzysie

    Wasz dom wydaje się bezpieczny i raczej nie jest źródłem problemu. Przemoc w przedszkolu? Psycholog to dobry pomysł. Mnie się wydaje, że lepiej z dzieckiem o tym porozmawiać, zanim inne dzieci zaczną mu z tego powodu dokuczać.

  • Gość: [olak73] *.gazeta.pl

    jak to nie wiesz skad przyszlo? z pojawienia sie w domu drugiego dziecka. Taka opozniona reakcja moze sie wylegac wlasnie kilka miesiecy. U nas bylo identycznie, ale zamiast jakania starszak zaczal nagle robic kupe w majtki, 6m-cy po urodzeniu brata. Psycholog nam wtedy powiedziala, ze samo przejdzie i przeszlo po kilku tygodniach. Nie wiem jak to z jakaniem, ale dziecko wie, ze nie mam mamy dla siebie juz na 100% i taka reakcja jest jak najbardziej normalna, choc opozniona. Ja sie cieszylam, ze pomiedzy nimi nie ma zadnej zazdrosci, ale jednak reakcja byla, tylko nie bezposrednia.....

  • Gość: [mw] *.b-ras1.mgr.mullingar.eircom.net

    Trzymam kciuki, żeby wszystko szybko wróciło do normy; moja kuzynka miała podobny problem z synkiem, ale jej lekarz powiedział, że dziecko szybciej myśli niż mówi i stąd jąkanie; niestety nie wiem, jak mu pomogła, ale jest już dobrze. Na pewno nie obwiniaj siebie!!! Pozdrawiamy :)

  • fiona_apple

    Dzieki wszystkim za wsparcie - jego skala mnie powala (i tak se gadam jak Mickiewicz Adam, hłe hłe). Będziemy sprawdzać poleconych przez Was tutaj, przez maila i na FB logopedów. No i jesteśmy już umówieni z psychologiem dziecięcym.
    Jeśli chodzi o niepłynności, wczoraj Filippo mówił prawie idealnie, dziś znów było trochę gorzej. Czynników wpływających na mowę jest tak wiele. Ale będziemy walczyć. Dzięki Wam etap totalnej załamki mam już za sobą.
    A Borys zsypany jak nie wiem co. Właściwie zamiast smarować mu krostki, mogłabym go całego wykąpać z gencjanie. Śpi oczywiście fatalnie, a ja razem z nim. Hajlajf. :)
    Dlatego uderzam już do łóżka. Spokojnej nocy, kochani.

  • kroli2

    Na pewno poradzicie sobie z tą sytuacją, ogarniecie temat. Z pomocą specjalisty jest szansa na upłynnienie mowy :) Trzymam mocno kciuki!

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    No, już brzmisz Fiona ciut optymistyczniej:)
    Będzie ok...
    Tak sobie myślę patrząc na tych niedzieciatych, niepsiatych lub niekotatych, że tak naprawdę to NIC nie wiedzą o "naszym" życiu....
    Mam ntakie nieodparte wrażenie - jako kobieta, matka:) że my to od momentu pojawienia się tych magicznych 2 kresek na teście to już zawsze "w tyle głowy" mamy pewną GOTOWOŚĆ, gotowość do zmierzenia się z.......
    Myślę, że ziarno zmartwienia w mojej głowie pojawiło się ztymi 2 kreskami - oby ciąża była ok. ojej, żeby tylko poród przebiegł sprawnie, karmienie, pierwsze infekcje, ojej powrót do pracy - żeby tylko nie chorował, co u licha znowu na ten obiad? Boziulku zęby idą, potem się psują....przeklina? no nie!!!
    i tak dalej i tak dalej i tak dalej
    Ale za to ile radości....
    Fiona, chyba przyznasz - nawet jak mówi ko ko ko kocham cie, to człowiek się rozpływa....
    Rozpisałam się a miało tylko być - wszystko się na pewno ułoży - Filip ma mądrych rodziców - nie może być inaczej!!!

  • Gość: [Wiewi00ra] *.bielskpodlaski.mm.pl

    Trzymajcie się!

  • Gość: [żuaninia] *.bydgoszcz.vectranet.pl

    Dopiero przeczytałam... Będzie dobrze NA PEWNO. Niestety nie jestem z Wa-wy i nie umiem nikogo polecić. Ale wierzę, że Filippo wyjdzie na prostą. Mama mi opowiadała, że jak się pojawiła moja młodsza siorka to zaczęłam się jąkać. Rodzice byli w stresie a mi przeszło. Z czasem... Wiem, że Młody ma fantastycznych rodziców i dacie razem radę. Trzymam kciuki!

  • ferdydurka1976

    Fiona - w Anglii jakanie (jak i problemy ze sluchem) u 3-4 latkow jest czeste i doktorzy uwazaja, ze przechodzi samo w ciagu 6 miesiecy. Problem czesciej spotykany u chlopcow niz dziewczat - bardzo czesto wynikiem zmian w domu - nowe rodzenstwo, nowe przedszkole, mama powracajaca do pracy itd. Anglicy do takich problemow podchodza na luzie - czasami za bardzo jak dla mnie - ale w wiekszoci przypadkow ich podejscie dziala. Wazne sa cwiczenia oddechowe. Jezeli po 6 miesiacach dziecko nadal sie jaka wtedy dopiero uwazaja to za problem. Dla rodzicow koszmar ale moze rzeczywiscie dobrze do tego podchodzic na luzie. Moj synek mial problem z uszami na jedno ucho slyszal tylko 10% bylam przerazona - ale problem sam sie rozwiazal w ciagu 6 miesiecy. Kolezanki syn sie jakal - przeszlo po 3 miesiacach. Trzymam kciuki zeby u was tak tez bylo x

  • ela-ruda

    Aj! Jestem do tyłu. Fiona, musi być dobrze, po prostu musi. Doskonale, że od razu działacie. Trzymam kciuki i za Was i za Filipa.
    I niech ta ospa paskudna odpuści jak najszybciej. Pozdrawiam gorąco!

  • kajka271

    U nas też było jąkanie jako efekt pojawienia się brata... też mi łzy stawały w oczach jak widziałam jak Ewcia się męczy... idąc za poradami nie zwracaliśmy uwagi... i przeszło... chyba z 3-4 tygodnie to trwało. Nawet do psychologa nie zdążyliśmy dojść.
    Starszy brat dla odmiany na urodzenie siostry zareagował wzmożonym siusianiem, siusiał co 5minut, nakapał coś i koniec i tak w kółko... pomogło nasze zainteresowanie problemem, przebadanie moczu (nic nie wyszło) i żurawinki jako lekarstwo :-)

  • Gość: [coresina] *.238-95-r.retail.telecomitalia.it

    U nas reakcja na mlodszego brata byly...krwawe kratery. Mniej wiecej miesiac po narodzinach Drugorodnego, Pierworodny zaczal sie drapac. Zaczelo sie prawdopodobnie od ukaszenia komara czy innej malej ranki, ktora rozdrapal. I tak przez miesiace cale mial regularnie na twarzy od 2 do 4 sporych "kraterow" na raz. Jak sie przypadkiem jeden zagoil, to sobie rozdrapywal buzie w innym miejscu od razu. Oczywiscie radzilismy sie pediatry, zarowno naszej wloskiej, jak i polskiego. Wyprobowalismy rozne kremy, masci, krople antyhistaminowe (bo moze swedzi?), a takze sztuczki psychologiczne polecone przez znajoma, ale w zasadzie nic nie przynosilo trwalej poprawy. I tak donosil krwawe kratery (mam zdjecia na dowod, ze bywaly naprawde spore i krwawe) od maja do stycznia mniej wiecej. W pewnym momencie, nie wiem nawet dokladnie kiedy, po prostu przestal sie drapac.
    Teraz nawet jeszcze ma rozowa plamke w miejscu ostatniego strupka i na pewno co najmniej jedna mala blizna mu zostanie. I jeszcze boli wspomnienie, gdy sie chowal po katach lub pod koldre, zeby sie podrapac i jak znajdowalismy plamki krwi na poduszce rano. Ale przeszlo na szczescie.
    Trzymam kciuki za Was.
    PS. Wybaczcie przydlugi komentarz. Mialam wewnetrzna potrzebe, zeby sie podzielic:)

  • fiona_apple

    I znowu dzięki za wsparcie. Dzięki Wam na początku nie zwariowałam, a potem dostałam zastrzyku siły, żeby wierzyć, że będzie dobrze. I jest coraz lepiej. Ale na razie cicho sza, nie zapeszam. Obserwujemy zmiany w dobrym kierunku i się cieszymy po cichutku.
    @ Anna - W stu procentach się z Tobą zgadzam. Rodzic jest na wiecznym stand-by'u, od którego nie ma ucieczki. Czasami mi to bardzo ciąży... :(
    @ coresina - Lekko przerażająca ta Twoja opowieść, cóż musiałaś czuć... Dobrze, że ten koszmar już za Tobą. I nigdy nie przepraszaj za długie komentarze - po to jest blog, żeby się tutaj uzewnętrzniać. :*

  • aga707memnon

    Fiona, przede wszystkim życzę siły i cierpliwości. I jestem pewna, ze to NIE Twoja wina. Nie wiem, czy ktoś wspominał, bo nie mam w tym momencie czasu na czytanie wszystkich komentarzy, ale... Może na tej stronie znajdziesz coś ciekawego www.mimowa.pl/
    Pozdrawiam i myślami jestem z Wami.

  • aeidenn

    Hej!
    Podlinkowała do Ciebie jedna z czytelniczek mojego bloga. U nas weekend nastąpiło to samo.
    Jesteśmy przerażeni i winimy się pośrednio jak Wy.
    Idziemy jutro po skierowanie do specjalisty.
    U nas też pojawiło się to nagle w ten weekend.
    Nina krzyczy straszliwie na początku niektórych wyrazów na przykład: GDZIE JE JE JE JE JEST mój smoczek? TO JE JE JE JE JEST kotek. I również widać ile wysiłku w to wkłada aby skończyć wyraz - widać to napięcie mięśniowe na twarzy.
    My jesteśmy w środku przeprowadzki, być może to efekt tych emocji. Bardzo się boimy i będę śledzić też Twoje relacje.
    Trzymam kciuki!!

  • fiona_apple

    @ aga707memnon - Dzięki! :*
    @ aeidenn - Odpisałam na Twojeg maila.

  • overloaded

    Hej, a byliście z tym u neurologa? Martwi mnie ten nagły początek. Może miał jakąś infekcję, może się uderzył. Lepiej to sprawdzić.

Dodaj komentarz

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci