Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Kiks pod żebra i zwalnianie obrotów

fiona_apple

Dwa tygodnie, finał dwóch dużych projektów, jedna superłuman z brzuchem.

Jak zwykle coś szło gładko, a coś innego rozłaziło się w szwach. I jak zwykle udało się przeżyć, choć czasami nie udawało się załatać wszystkich dziur (ale od czego jest udawanie, że problemu nie ma, zamiatanie pod dywan, a nawet zakopywanie dowodów i przyklepywanie ziemi zgrabnym kozaczkiem).

Sukces sukcesem, jednak ciało powiedziało głośne i zdecydowane STOP. Przytłoczone stresem nie potrafiło sobie poradzić ze zwykłym przeziębieniem i zmieniło superłuman w kupkę nieszczęścia. Od tej pory tempo będzie tylko wolniejsze.

W międzyczasie Drugi Pasożyt zaczął coraz odważniej dawać o sobie znać. Zdążyłam zapomnieć jakie to kosmiczne uczucie. Się rusza. Się wierci. Wygina śmiało ciało pod moimi osobistymi żebrami. It’s alive!

Codziennie rano, w południe i wieczorem mam ochotę na truskawki. Jak już kupię mały pojemniczek produktów truskawkopodobnych to chronię, jakbym złoto i platynę miała przez sobą. Nawet powąchać nie dam, żeby mi wąchający nikłego aromatu nie wywąchał.

Poryczałam się dziś jak bóbr oglądając „Trinny i Susannah ubierają Australię”.

Połowa ciąży to interesujący czas.

Komentarze (19)

Dodaj komentarz
  • Gość: [SoShy] *.79-161-92.customer.lyse.net

    Żyjesz !!!! i mimo wszystko masz się dobrze :D :)
    hmmm truskawki,tez dostaję ślinotoku na ich widok,ale niestety u nas w sklepie są bez smaku :/
    a czy już wiesz jakiej płci będzie maleństwo?? czy pisałas, a może nie doczytałam ?
    ja byłam na usg w piatek i pani połozna oświadczyła,a raczej pokazała,ku uciesze mojego męża, jajeczka i peniska :D huraaa :)

  • Gość: [kalicedj] *.ip.netia.com.pl

    Trochę zazdroszczę, że już czujesz ruchy. Jeśli mogę użyć tego słowa to zaraziłam się :) Jestem w 8 tygodniu i na razie czuję tylko mdłości :) Pozdrawiam
    PS. Też mam dużą ochotę na truskawy, te z biedrony smakują nawet jak truskawki...

  • habal

    zauwazylam dziwny trend na blogach.. teraz jest strasznie kul nazywac swoje dzieci per bachor, per pasożyt..lub jakimś innym uroczym określeniem.. szczerze.. to obleśne.. i może się zdarzyć,że kiedyś dzieci będą tak opisywać swoje mamusie...

  • lylowa

    ja tez nie lubie takich ironicznych okreslen. to jest jedyny etap w zyciu czlowieka, ktory jest jeszcze taki czysty, nieskazony cynizmem, ironia czy zartem.

  • fiona_apple

    @ SoShy - Tak, żyję. Jakoś. :) Usg połówkowe mamy w przyszłym tygodniu, może uda się dowiedzieć, jaka będzie płeć Dzidka. A na chłopaka tak oboje czekaliście? Bo mnie jest w sumie wszystko jedno. Nie to żebym miała teraz za wiele do powiedzienia w tej sprawie. :)
    @ kalicedj - Gratulacje! Wszystko w swoim czasie, jeszcze zdążysz parę razy przekląć kopniaki w wątrobę. A truskawki też kupuję w Biedronce. Oczywiście nie są to nasze czerwcowe smaczności, ale ujdą.
    @ habal - Nie wiem, co jest kul na blogach i nie na blogach i, co ważniejsze, mało mnie to obchodzi. Mój blog ma ponad trzy lata. Filippo też był nazywany Pasożytem - czy trend, który obserwujesz, ma kilkuletnią historię? Jeśli tak, to może sami go tworzyliśmy. :) Dla mnie w słowie Pasozyt nie ma nic obleśnego. Jeśli moje dziecko podłapie mój bardzo kwiecisty język, na pewno mnie będzie nazywać w jeszcze bardziej wymyślny sposób. A nawet jeśli bym go/ją nazywała Szczęściem Pod Serduszkiem, i tak w pewnym momencie zostanę nazwana niezbyt wymyślnie. Nie mam co do tego złudzeń, po prostu to też jest etap.

  • fiona_apple

    @ lylowa - To takie proste - Ty nie lubisz, ja uwielbiam. Jednak dziwi mnie, że kogokolwiek to dziwi - tak jakby rok, dwa, czy trzy lata temu było inaczej.

  • lylowa

    ja nie czytam cie tak dawno, wiec nie wiem, ze tak zawsze robilas. kazdy ma swoj sposob wyrazania uczuc. sama jestem w zyciu zbyt sceptyczna, ironiczna i zdystansowana. pojawienie sie maliny zaskoczylo mnie swoja szczeroscia, cielesnoscia i jednoznacznoscia tej milosci. ja czuje, ze jestem dziecku winna to samo. ty czujesz inaczej i nic w tym zlego.

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Dobrze, że się odezwałaś:)
    A pamiętasz - jakiś czas temu pisałam "słuchaj swojego ciała"... i wykrakałam...i dobrze, że słuchasz:)))
    Dużo radości, uśmiechu i pociechy z małego i całkiem małego Pasożyta/Pasożytki:) Jak zwiesz, tak zwiesz ... Odżywia się i żyje dzięki Tobie i przez Ciebie więc jak TOTO inaczej nazwać...:) ja nie nazywałam w ogóle i nie wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał m ój syn.....każdy ma swój modEl postrzegania świata....;)
    Powodzenia Fiono:)

  • andrzejewianka

    wrzuć na luz, troszkę. Nikt medalu nie daje za szczególne poświęcanie się w pracy. Dzidziol i mama teraz najważniejsi. trzymajcie się zdrowo :)

  • fiona_apple

    @ lylowa - Ależ Ty przecież jesteś tu OD ZAWSZE! :) Ja jestem przeironiczna zawsze i wszędzie. To taka funkcja, której nie da się wyłączyć. To tak jak moje uda, które nigdy nie będą wiotkie i szczupłe.
    @ Anna - To naprawdę wzruszające, że jak się człowiek wyłącza na chwilę z blogowego kołowrotka bez wyjaśnień, od razu ktoś inny gdzieś tam na łączach myśli, zastanawia się, obchodzi go. Ach... :)))
    @ andrzejewianka - No cóż, wiedziałam od dawna, że druga połowa lutego będzie ciężka. Specyfika firmy. Ale teraz ostro wruzcamy na luz. Jak w temacie notki.

  • habal

    nie czytam ciebie tak długo..
    napisałam tylko to, co zaobserwowałam..
    nazywajcie sobie dzieci jak chcecie.. nawet TOTO..
    dla mnie to po prostu dziwne.. sama nie należę do matek, ktorym się mozg lasuje od hormonów i debileją na widok "luziowych śpiośków"..ale wiem ,że słowa potrafią ranić.. nawet jeśli nam się wydaje..że to nic takiego.. bo to tak pieszczotliwie.. : pasożyt, smrodek, bachorek, dziecior...

  • Gość: [Marta] *.dynamic.chello.pl

    You're alive! :] nawet nie wiesz jaką napawa mnie to radością :) Tym bardziej, że odkryłam Twojego bloga stosunkowo niedawno, w dodatku zaczęłam czytać go chronologicznie, więc jak doszłam do wpisu styczniowego, że w lipcu po raz drugi zostaniesz mamą, to uznałam to za znak, że wybitnie dobrze trafiłam! Mi też w lipcu powiększy się rodzina, z tym, że po raz pierwszy :) i też już czuję jak moja Fasola- Mela się rusza.
    Rozpisałam się, choć nie miałam tego w planie- chciałam tylko powiedzieć, że cieszę się, że już jesteś :]

  • agra1

    ojej, gorąco się zrobiło w kwestii nazewnictwa!!!!
    Przyznam sie od razu, że ja też używam różnych dziwnych określeń, łącznie z Pasożytem i Paskudztwem, a przede wszystkim Jajkiem. I robię to zarówno w odniesieniu do tych po Tej jak i Tamtej Stronie Brzucha. Gwoli wyjaśnienia, u nas na razie tylko jeden osobnik Po Tej Stronie, poza tym cisza w eterze.
    Natomiast skręca mnie jak słyszę ciapciolenie niektórych osób - "moje ślićne lóziowe manieńśtwo"- i do mojego syna nie pozwalałam tak mówić, do własnych - wolna droga. kocham mojego synka bardzo, ale nie znaczy to, zę będę sie ślinić na jego widok.
    Moje rozmowy z mamą też bywają... nazwijmy to kolorowe, ci, co nas nie znają mają ciężki wytrzeszcz. A my sie świetnie bawimy - bo obie znamy kontekst, podtekst i historię sformułowań, które same w sobie mogą być różnie rozumiane.

    Tak że kochane moje, myślę, ze każdy zrobi po swojemu, ale może darujmy sobie czepianie sie innych, że jakoś tam nazywają swoje dzieci. Jak moja osobista babcia zaprotestowała na "Jajko" twierdząc, że to nie żadne Jajko, tylko Błogosławieństwo, to poległam...

    A w ogóle - to pozwolę sobie zacytować jedną z ulubionych książek przygodowych z czasów mojego dzieciństwa: "Mów to z uśmiechem". Tam też to samo słowo - obiektywnie pejoratywne - w zależności od kontekstu było wyrazem męskiej przyjaźni lub obelgą. W tym drugim przypadku skończyło sie pojedynkiem.

    A w ogóle, fiona, bym zapomniała - coś dla Ciebie specjalnie znalazłam, znając Twoją miłość do butów wszelakich. mam nadzieję tylko, zę mnie Mąż Twój szanowny nie zlinczuje za to... :)
    www.funindesign.pl

  • Gość: [SoShy] *.79-161-92.customer.lyse.net

    w sumie obojetne nam było,no ale będzie parka i mąż chyba da mi spokój z nastepnymi ewentualnymi ciążami :D zdrówka życzę :)

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    habal napisała:
    nie czytam ciebie tak długo..
    napisałam tylko to, co zaobserwowałam..
    nazywajcie sobie dzieci jak chcecie.. nawet TOTO..
    dla mnie to po prostu dziwne.. sama nie należę do matek, ktorym się mozg lasuje od hormonów i debileją na widok "luziowych śpiośków"..ale wiem ,że słowa potrafią ranić.. nawet jeśli nam się wydaje..że to nic takiego.. bo to tak pieszczotliwie.. : pasożyt, smrodek, bachorek, dziecior...

    :)))))))
    aż mnie korci, żeby pewną zabawę zaproponować:)))))
    Najłatwiej wydać sąd - dla Ciebie to jest dziwne, a dla mnie dziwne jest m.in. stwierdzenie, że słowa ranią - hola hola, jak mamy być tacy skrupulatni to nie słowa ranią tylko zła komunikacja lub jej brak, wydawanie sądów opinii i wiiiiiieeeeelllllle jeszcze innych ciekawych (albo i nie) rzeczy mogłabym napisać:)))
    Nie piszę tego aby wywołać sytuację konfliktów i nieporozumień - przeciwnie - zmagam się z nimi na co dzień:)
    Uwielbiam to:)))
    I mojego dziecia też uwielbiam i jeszcze czasem mówię do niego - ty mój psiutku - i wierzcie mi nie wiem skąd mi się to wzięło i niech ktoś mi powie czy ma to zabarwienie pozytywne czy negatywne:)????

  • fiona_apple

    @ habal - I tak skończy się tym, że każdy będzie nazywał dzieci jak chce. Natomiast niesprawiedliwym jest stawianie tego co ja robię na jakimś poziomie kul, bo akurat to mam daleko w poważaniu. U mnie w rodzinie zawsze się mówiło językiem o wysokim stężeniu ironicznych metafor - Miśkowi trochę zajęło, żeby się do tego przyzwyczaić. Tak, słowa potrafią ranić, ale obok słów są też czyny. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko słuchające na co dzień kwiecistych określeń zostało straumatyzowane jednym Pasożytem, jeśli wszelakie czyny rodziców podkreślają szacunek do jego odrębnego jestestwa. PS. O ironio, w domu najczęstsze określenie Drugiego to DZIDZIA - używane przez i do Filipa, łatwe w artykulacji, ale w dorosłych konwersacjach nie przechodzące mi przez gardło.
    @ Marta - Witam na blogu. Po pierwsze - gratulacje. Po drugie - uff, to się naczytałaś... :) Po trzecie - Mela czyli Melania? Ładnie. My też niedługo będziemy musieli wybrać imię, a to łatwe nie jest.
    @ agra1 - E tam, nie tak znowu gorąco. Każdy wyrazi swoje zdanie, podyskutujemy i tyle. Gdyby się wszyscy zawsze ze wszystkimi zgadzali, byłoby straszliwie nudno. A link Kochana... Cudeńko! Tylko że będę czekać z kupnego czegokolwiek na po ciąży, bo w poprzedniej kupiłam w trzecim trymestrze jedne buty i nie był to dobry pomysł - szybko po narodzinach Filipa okazały się za duże. :(
    @ SoShy - My zakładamy, że kończymy rozród bez względu na płeć tego potomka. No ale poczekajmy do przyszłego tygodnia. Ciekawe, co będziemy ćwierkać po usg.
    @ Anna - Psiutku mi się kojarzy z pieskiem, więc pozytywnie.

  • Gość: [Mama Roberta] *.adsl.inetia.pl

    to ja wam dodam jeszcze jedno określenie: SZKODNIK, ale Szkodnika można pokochać!
    No to czekam na lincz!

  • agra1

    to miłych szaleństw przy projektowaniu butów. Może zmienisz branżę i przerzucisz sie na modę w ogóle? :)

  • Gość: [Anna] 37.30.10.*

    SZKODNIK:)))))
    WPROST IDEALNE DLA MOJEGO SYNA:)))))
    IDEALNE:)

Dodaj komentarz

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci