Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Facet z blizną. I guzem na czole. I rozkwaszonym kolanem. I siniakami.

fiona_apple

Już był taki śliczny i gładziutki. Jak z reklamy. I bach – wczoraj wrócił ze żłobka ze strupem pod nosem i rozciętą wargą.

Filippo ma ogromny talent do dokumentowania codziennych przygód na swoim ciele. Siniaki i zadrapania naszymi przyjaciółmi są, a Mamma notuje jedynie ich wymienność – kiedy znikną w jednym miejscu, od razu pojawiają się w innym. Tak jakby ogólny bilans musiał się zawsze zgadzać. Ach, żeby tak samo pieniądze wydane znowu pojawiały się na koncie. To byłby raj konsumpcyjnej rozpusty!

Jesienią Filip nauczył się chodzić (a raczej biegać) i zaliczyliśmy pierwszy poważny wypadek – w pięknych okolicznościach przyrody dziecko przeorało górną wargą betonowy chodnik przy Pałacu na Wodzie w Łazienkach, a dwie godziny potem poprawiło, uderzając skronią o kant krzesła w kawiarni. Młody zyskał bliznę przy oku, a Mamma kilka siwych włosów. Dla każdego coś miłego.

Zima była okresem bicia rekordów prędkości w mieszkaniu i doskonalenia technik upadku. Nie wszystkie treningi obyły się bez uszczerbku na zdrowiu i wyglądzie – Filippo ma uszczerbioną górną jedynkę. Nikt nie wie jak i kiedy dokładnie. Wiadomo jedynie, że gdzieś w drugiej połowie lutego. Dobrze, że to tylko mleczak.

Wtedy przyszła wiosna. Zaświeciło słońce, a Młody wyruszył w świat w poszukiwaniu nowych sposobów na zrobienie sobie krzywdy. Podkręcił tempo i zaatakował schody.

Facet z blizną 1

Facet z blizną 2

Facet z blizną 3

Kiedy na przełomie maja i czerwca byliśmy w szpitalu, lekarz prowadząca bacznie oglądała łydki Filipa. Patrzyła na nas spode łba – to przecież niemożliwe, żeby dziecko zrobiło sobie SAMO tyle siniaków! A potem dostaliśmy pozwolenie na wychodzenie na szpitalny dziedziniec i lekarka zobaczyła to:

Facet z blizną 4

Przestała się dziwić, zaczęła nas strofować. Że trzeba pilnować, trzymać za rękę, że Młody zaraz napyta sobie biedy większej niż zapalenie oskrzeli, że chyba nie chcemy po oddziale niemowlęcym kontynuować naszego pobytu na chirurgii.

Tak, nie miała dzieci. Była za to młoda i miała ideały. Na początku próbowałam jej tłumaczyć, że Filip z pierwszym haustem świeżego powietrza zaczyna zachowywać się jak głupi szczeniak bez umiejętności wnioskowania z doświadczenia, ale potem po prostu potakiwałam mechanicznie. Tak, tak, będziemy się starać. Z naciskiem na starać…

Moją rolą jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa, a nie zamknięcie go w złotej klatce wymoszczonej welurowymi poduszeczkami. Dlatego po podwórkowych i domowych wypadkach nie biegnę, nie krzyczę z przerażenia, nie podnoszę, nie otrzepuję.

Czekam i obserwuję.

Filippo nauczony, że sam upadek czy zadrapanie nie są tragedią, robi raban jedynie w uzasadnionych przypadkach. Więc jeśli włącza syrenę, wiem, że ma powód. Wtedy lecę, przytulam, chucham, masuję, całuję.

Takie założenie pociąga za sobą być może więcej siniaków i ran, bo Młody testując granice swoich harców, często się myli. Ale za to uczy się sam. Tak jak ja w dzieciństwie.

Dzisiejsza miłośniczka eleganckich sukienek i wysokich obcasów była kiedyś łobuzicą wspinającą się na drzewa i straszącą strupami na kolanach. Przeżyła i chyba nawet wyrosła na ludzi, więc zakładam, że Filip też ma szansę.

Jest tylko jeden szkopuł w tym systemie. Miśku ma trochę inne od moich zapatrywania na to, jaki przykład samemu dawać synowi…

Facet z blizną 5

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • maya.d

    Taak, skąd ja to znam... J. nie dość, że nie daje przykładu to jeszcze nimi podrzuca, robi przewrotki i tym podobne. Moje dzieci są jak małpki. Szczególnie Natul, bo jeszcze nie zaliczył poważnego upadku (i oby tak dalej). Ami na szczęście nabrała trochę respektu do grawitacji, ale i tak jej nogi wyglądają jak u najgorszego łobuza. A przy każdym nowym siniaku tatuś jej składa gratulacje... Przypadek beznadziejny.
    Także, Fiono, łączę się z Tobą w żalu za gładkimi ciałkami naszych dzieci....

  • j0anna_malg0rzata

    hehe, na nas też czasem patrzą spode łba:) popieram jednak taktykę nie wtrącania się i reagowania jedynie w uzasadnionych przypadkach... sprawdza się, przynajmniej u nas... od dłuższego czasu ślady na ciele pojawiają się rzadziej (nie mówię oczywiście o okazjonalnych siniakach, ale te nikomu nie spędzaja snu z powiek... a Tymkowi niekiedy nawet na chwile nie przerywają BARDZO WAŻNYCH ZAJĘĆ:)
    Patrząc na bidulki, najczęściej prowadzane przez babcie, którym tego nie wolno, i tamtego też, a wspiąć się gdzieś tam to już absolutnie pod żadnym pozorem, zauważam, że radzą one sobie z przeszkodami dużo gorzej, są mniej dyanmiczne i tak "sztucznie" ostrożne, co niekiedy wygląda właśnie mega niebezpiecznie...
    A Tata? Tata celuje w pomysłach... hmm... dyskusyjnych:) ostatni przykład mam z innej beczki: w sklepie sportowym okrzyk na pół hali: "Tymek, popatrz jaka świetnia trąbka, chcesz taką do swojego roweru?"... Chciał. Używa. Głównie w domu, bo jak jeździ, to przecież nie ma czasu.

  • agra1

    cóż... Kolekcja siniaków solidna, zwłaszcza na nogach. i co? I nic, Piotrek ryczy tylko wtedy, kiedy naprawde boli.
    I wiecie co? Najwęcej pracy musiałam włożyć w wychowanie Skorupiaka - żeby nie startował natychmiast, jak się mały przewracał, tyko sekundę zaczekał i sprawdził, czy ryczy. Początkowo zwyczajnie wczepiałam mu sie pazurami w ciuchy :).

    Do tego instruktaż dla Piotrka z zakresu poruszania sie w warunkach trudnych (dwie złote zasady powtarzane wielokrotnie - 1. jak łazisz po terenie ekstremalnym, to trzy punkty podparcia i 2. Grawitacja to nie przywilej, to prawo, od którego nie ma odwołania). I to razem dziala. Oczywiście nie dało sie uniknąć odpowiedzi na milion pytań o grawitacji, fizyce przyciągania, planetach układzie słonecznym.... :)

    j0anno - wyrazy współczucia z powodu poysłu małżonka z trąbką.....

  • vereenka

    Fiona: W zdrowym ciele zdrowe ciele! :D Filippo wycwiczony bedzie o wiele bezpieczniejszy niz jego koledzy, ktorzy tej szansy nie mieli. Do tego rozwoj ruchowy ma ogromny wplyw na rozwoj inteligencji. A siniaki kiedys poznikaja ;)

  • atsanik

    "a juz byl taki gladziutki" usmiechnelam sie pod nosem, bo mam dokladnie te same przemyslenia ;-) ostatnio na wyprawie tak rozwalil warge, ze wygladal jak po walce bokserskiej... siniaki na nogach, szczegolnie od kolan w dol to chleb powszedni... btw, swietne zdjecie z Tata :-)

  • Gość: [gusienka1982] *.arpnet.tv

    Bo szczęśliwe dziecko to dziecko poobijane, umorusane i uśmiechnięte od ucha do ucha. Zwykle wszystkie trzy objawy występują jednocześnie;) Zazdroszczę zimnej krwi bo mojej córci nie było dane tak swobodnie poznawać świat. Skutki widoczne juz w wieku lat 8;) Mea culpa;)

  • dziwobaba

    D. też ma wyszczerbioną jedynkę:)
    Ja z tych przejmujących się, najchętniej leciałabym do niej z przytulaniem i całusami przy kazdym upadku, Tatuś łapie mnie za rękę:"Stój. Poczekaj. Zobacz, nawet nie zwróciła na to uwagi." Albo to łapanie za rękę działa, albo po prostu czas i doświadczenie robi swoje: widzę u siebie objawy początkującej znieczulicy na obrażenia mechaniczne u własnego dziecka.

  • fiona_apple

    @ maya.d - Być może Ami będzie wyglądać kiedy tak jak ja. Mam bardzo fajne zdjęcie z przyjęcia urodzinowego koleżanki, kiedy miałam jakieś 10 lat. Wszystkie dziewczynki w pięknych falbaniastych sukienkach a Fiona - krótkie spodenki, koszula harcerska mojego Taty (tak - mojego TATY!), a na kolanach dwie wielkie rany. Tego dnia spadłam z drzewa. :D
    @ j0anna_malg0rzata - Dołączam do współczujących trąbki. Nie da się jej usunąć w sposób dyplomatyczny? Że jakiś piesek zabrał w nocy czy coś?
    @ agra1 - Walka jest naprawdę nierówna. Filippo 0 : grawitacja 1000000000000
    @ vereenka - Idąc Twoim tropem muszę przyznać, że rośnie mi niezwykle inteligentne dziecko. :)
    @ atsanik - Też lubię to zdjęcia, nawet bardzo. To jedno z moich ulubionych zrobionych w tym roku.
    @ gusienka1982 - Witam na blogu! Zimną krew staram się zachowywać, ale nie zawsze daję radę. Na przykład kiedy Filippo nabiera rozpędu biegnąc z nachylonej powierzchni, sama lecę za nim i go zatrzymuję. Na razie, pomimo małego uszczerbku, uzębienie Młodego jest kompletne. Nie chciałabym, aby to się zmieniło.
    @ dziwobaba - Bosz, jak ja czekałam, aż ktoś się ze mną podzieli taką rewelacją. Inne dzieci też mają uszczerbione zęby. Nie jestem sama!!! :D Rodzi mi się plan, żeby zebrać Filipa i Dziubellę razem i zrobić im razem zdjęcie dla potomności. Czy Ty sobie wyobrażasz, jak publikacja takiej foty zmieniłaby życie wielu rodziców?

  • dziwobaba

    Zdjęcie szczerbatych królików... Z przyjemnością. Wczoraj odkryłam, że druga jedynka też jest delikatnie ukruszona. Mam teorię, że nie ma dzieci bez ukruszonych jedynek, są tylko dzieci, których rodzice się ich zębom za bardzo nie przyglądają.

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci