Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Lazy hours czyli Matka Pracująca nadrabia

fiona_apple

Po tygodniu pracy z domu, kiedy to troska o zdrowie dziecka kierowała poczynaniami zawodowymi Matki Pracującej, w tym tygodniu priorytety musiały się zamienić. Przez pięć dni od rana do wieczora bawiłam się w pracy w szalonego kaowca i kiedy wracałam do domu, często nie było czasu na nic więcej jak przeczytanie Młodemu książeczki na dobranoc.

Filippo przez cały tydzień siedział w domu pod troskliwą opieką Miśka i zdrowiał. Kuracja zabawowa Ojca Polaka zdała rezultaty, czego dowodem jest gładka, jasna skóra na twarzy, wzmożony apetyt i energia wybuchającej gwiazdy.

Nasza Gwiazdka przez te kilka dni nie tylko świeciła pięknym blaskiem, ale też czasami wieczorem wybuchała w twarz Tatusiowi, o czym dowiadywałam się w progu (Leć do Mamusi i ciesz się, że cię nie udusiłem).

Zdecydowanie każdy ojciec powinien obowiązkowo regularnie odbywać takie sesje, aby zdusić w społeczeństwie męskie wątpliwości na temat tego, co mamusie robią cały dzień z dzieckiem w domu. Zapierdzielają jak dzikie bąki, drodzy panowie.

W piątkowy wieczór Ojciec Polak odczuł silną potrzebę wyjścia do realnego świata (Chyba zapomniałem, jak pachnie świeże powietrze.) i udał się do supermarketu z misją napełnienia lodówki, w której wiał halny. Tak więc Matka Pracująca, wyrwawszy się o normalnej porze z roboczego kieratu, dostała dwie godziny na nadrobienie straconego czasu.

Bardzo lubię te momenty, kiedy zostajemy z Filipem sami i nic nie trzeba. Nie trzeba ugotować, odkurzyć ani porozmawiać z Tatusiem na Nie Cierpiący Zwłoki Temat. Ogradzamy się kokonem od świata zewnętrznego, nie odbieramy telefonów, nie zaglądamy do internetu. Czas zaczyna płynąć w leniwym tempie.

- Co robimy? – Zapytałam, kiedy za Miśkiem zamknęły się drzwi. W odpowiedzi malutka rączka złapała mnie za palec wskazujący lewej ręki i powiodła w stronę regału z zabawkami.

Uwielbiam dotyk mojego syna. Ciepły, instynktowny, ale też zdecydowany. Dotyk, który koi wszystkie troski i tworzy ułudę pępowiny. Dotyk, którego mi teraz czasem brak.

Kiedy dziecko jest najmniejsze, dotykamy go wciąż, bo jest zdane jedynie na nas. Bez naszych rąk nie przemieści się, niewiele doświadczy. Nosimy, tulimy, głaskamy, masujemy. Ale jednocześnie liczymy na to, że jak najszybciej się usamodzielni, że zwróci nam choć trochę utraconej fizycznej wolności.

Niezależność malucha przynosi dumę i radość, ale też ogranicza fizyczny kontakt, szczególnie z typami takimi jak mój, którzy na pewnym etapie rozwoju zaczynają traktować rodzicielski dotyk jak atak na samostanowienie.

Na szczęście, jak mówi jedna z moich koleżanek, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Filippo  powoli (pooooowoooooluuuuutkuuuuu – żeby nie było wątpliwości) przypomina sobie o radości dotyku.

Książeczki czytamy na podłodze, z Robaczkiem otoczonym moimi ramionami. Lubię to, że mogę wtedy bezkarnie wtulić policzek w jego włosy albo całować go w czubek głowy. Przypominają mi się momenty, kiedy miał kilka tygodni i zasypiał na mojej piersi. Zmienił się jednak zapach jego włosów. Dziś jest niepokojąco dorosły.

O przytulańca muszę zazwyczaj poprosić, a i wtedy mam szansę jedynie na półsekundowe przywarcie ramieniem do tej części mojego ciała, na którą Młodzian się akurat napatoczy. Nowością jest natomiast czułe mizianie mnie po policzku w najbardziej niespodziewanych momentach. To ruch wystudiowany, skupiony, obliczony na to, żeby nie zrobić mi krzywdy. Rozwala mnie doszczętnie na drobne, szczęśliwe kawałeczki.

Wczoraj po dwudziestym odczytaniu  „Pana Tralalińskiego” i szalonej jeździe ikeowskim wózkiem z salonu do sypialni, umościliśmy się wygodnie na jedynym skrawku podłogi w pokoju Młodego, który nie był przykryty dywanem książeczek, klocków, samochodów, zwierzątek i układanek. Otworzyliśmy album z najwcześniejszymi zdjęciami Filipa.

Tutaj miałeś jeden dzień… A tutaj dwa… Tutaj po raz pierwszy przyjechałeś z Holandii do Polski… Tu zacząłeś właśnie sam siadać… A to bardzo miła knajpka małym miasteczku Harlingen na północy Holandii… Tutaj twoje pierwsze plażowanie w gorącej Hiszpanii… A tu siedzisz w ogrodzie w naszym niderlandzkim domu… To kanały w Brugii, a to ulubiona kawiarnia rodziców w Maastricht… Tutaj właśnie sprowadziliśmy się do Polski… A tutaj skończyłeś już rok…

Filippo dotykał zdjęć jakby z niedowierzaniem. Ja? Ja? Ja! Tak Słoneczko, to ty. Taki byłeś kiedyś malutki.

A teraz będziesz już tylko większy. Dziś otworzyliśmy pudełko z ubraniami w kolejnym rozmiarze, bo rośniesz jak szalony. Na pewno będziesz wysoki i nie będziemy nadążać z kupnem butów dla Ciebie. Będziesz niezależny i samodzielny jak Twoi rodzice. I tak jak my, będziesz chodził własnymi drogami.

Mam tylko nadzieję, że co jakiś czas zrobisz Matce przyjemność i przystaniesz w tej swojej drodze, żeby się do niej bez wstydu i ściemy przytulić. Aby Matka mogła poczuć, że choć wydawało się to niemożliwe, zapach twoich włosów zrobił się jeszcze bardziej dorosły.

Komentarze (23)

Dodaj komentarz
  • agra1

    Nwiem, poo co oni sie tak spieszą z tym dorastaniem.....
    Ale jak przychodzi taki i głaszcze łapką po twarzy, to sie rozklejam... albo jak powie, patrząc poważnie w oczy '"mamo, ty jesteś najlepsza... i dlatego sie wam urodziłem"

  • Gość: [Mama G.] *.dynamic.chello.pl

    Osz Ty, wyciskaro łez...

  • Gość: [Tranikowa] *.81-166-168.customer.lyse.net

    Ja oprócz dotyku zawsze lubiłam zapach mlecznego oddechu

  • aniabuzuk

    Ah, ci mało emocjonalni mężczyzni ;)

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    :)

  • j0anna_malg0rzata

    piękne fiono....
    Tymek tez nie nalezy do szczodrych jesli chodzi o czulosci... tym bardziej uwielbiam chwile, gdy - najczesciej przed zasnieciem - bierze moja twarz w male lapki i powoli, z uwaga przygladajac sie (mojej reakcji?) daje buziaka... czasem dwa:) a ostatnio pod prysznicem obudzil mnie z zamyslenia okrzyk z zza drzwi "mamoooo, lubie Cie!"... bezcenne:)

  • fiona_apple

    @ Mama G. - Chyba lepiej, że wyciskam tak, a nie historiami jak w poprzednim poście, nie?
    @ Tranikowa - A wiesz, że mnie zawsze lekko odrzucał? Ja z ust toleruję jedynie miętowy zapach pasty do zębów. :)))

  • fiona_apple

    @ j0anna_malg0rzata - A ja wciąż czekam na świadome, wypowiedziane prosto w oczy MAMA. Mam nadzieję, że Lubię Cię przyjdzie zaraz po tym.

  • j0anna_malg0rzata

    fiona:) jedno jest pewne: ze sie doczekasz:) i choc oczywiscie to niczego nie zmieni, "ostrzegam" dla porzadku: to "mama" prawie nigdy nie wystepuje solo, a takie perelki jak "lubie Cie" towarzysza mu wyjatkowo rzadko... najczesciej zaraz za "mamą" następuje czasownik w trybie rozkazującym: chodz, powiedz, daj, pomoz, popatrz, czytaj, baw, a ostatnio nawet kup:) aaa, i jeszcze zajefajne "a dlaczego?", na ktore cieszylam sie jak dziki osiol, a ktore od gwiazdki zdazylo mnie wykonczyc 20 milionow razy:)))

  • fiona_apple

    @ j0anna_malg0rzata - Wiem. To tak jak z opisaną powyżej samodzielnością. Rodzice czekają, a potem się okazuje, że wcześniej to było tak fajnie... :) Ale MAMA przyjmę bez marudzenia ze wszystkimi konsekwencjami.

  • wodorka

    źycie ;-) a potem nagle nie wiadomo kiedy wyprowadzają się z domu ;-) ja w ogóle nie wiedziałam, że to takie fajne to całe macierzyństwo ;-D

  • Gość: [kacha] *.internetdsl.tpnet.pl

    pięknie napisałaś....
    ło matko, wzruszyłam się... naprawdę

    ja się cieszę że mój buntownik pozwala mi jeszcze bezkarnie go ściskać, całować i przytulać

  • j0anna_malg0rzata

    fiona, a może nawet Mamma:) będzie cudnie, czekamy na wzruszający opis:)))

  • Gość: [yum___yum] 109.243.53.*

    uzupełnienie tekstu: "a ciocia będzie cię rozpieszczać" ;]

  • Gość: [zuaninia] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No i się wzruszyłam... i się łezka w oku zakręciła... :) pięknie napisane! sama odczuwam i po Dominice widzę nieubłagane pędzenie czasu wciąż naprzód i naprzód... eh...

  • latajacamysz

    Jak Ty to robisz... ?! Siedzisz w mojej głowie i co zobaczysz to opisujesz u siebie na blogu...? Nosz qrde, ale skoro ja tak nie potrafię to dobrze, że jesteś.

  • evelio-ciezarowka

    aż mnie w gardle ścisnęło...mam małego mężczyznę w brzuchu i czasami przychodzi taka myśl, że chciałabym, aby już wyszedł...ale wiem, że szybko przyjdzie taki czas kiedy z utęsknieniem będę czekała na jego dotych. ach.

  • fiona_apple

    @ yum____yum - Ciocia JUŻ rozpieszcza. I dobrze.
    @ latajacamysz - To tylko moje zdolności paranormalne, nic takiego... ;)
    @ evelio-ciezarowka - Kochana, to ważna lekcja. Tul, dotykaj, miziaj i masuj jak tylko Mały pojawi się na świecie. Bo pomimo przytłoczenia macierzyństwem co jakiś czas, pamiętaj - okres przylepny jest naprawdę bardzo krótki.

  • Gość: [Anna] 213.158.217.*

    Ale tu się słodko zrobiło...
    Żeby nie było - mój syn też się przytula, mówi miłe słowa....
    Ale ostatnio powiedział taki tekst.....że zaniemówiłam.....
    Obudził mnie krzykiem POBUDKA - a wiele razy mu tłumaczyłam, że tak się nie robi, że to nieprzyjemne, że milej by było jakby mnie (właśnie:) przytulił, powiedział dzień dobry, cześć, czołem kluski z rosołem, cokolwiek! - ja bynajmniej jak muszę go obudzić to tak robię tzn. robiłabym gdyby choć raz w swoim trzyletnm życiu dał mi szansę i spał dłużej ode mnie... Powiedziałam, że ma wyjść z sypialni i zamknąć drzwi.
    reakcja młodego:
    odwrócił się, usta w podkowę i wywalił do mnie tekst SAMA SOBIE ZIAMKNIJ TE DŹWI!!!

  • agra1

    Anna - a wyszedł?

  • Gość: [Anna] *.eranet.pl

    no i wyszedł oczywiście....
    Bunt za buntem...
    Jak ja wytrzymam kolejne "bunty", nie wiem...
    Także cieszmy się, cieszmy tymi chwilami, w których nasze pociechy nas rozczulają, wzruszają...:)

  • lylowa

    ale pieknie napisalas...

  • Gość: [Mama Roberta] *.adsl.inetia.pl

    moja siostra, po przytuleniu Roberta pierwszy raz powiedziała "jak On cudnie pachnie dzidziusiem", Robert ma dopiero cztery miesiące, a ten zapach już się ulatnia i zaczynam się bać bo moja dzidzia z dnia na dzień rośnie, a Ja? CHCĘ ZNÓW MIEĆ DZIDZIUSIA.
    W noc sylwestrową gdy życzono mi spełnienia marzeń i innych bzdetów, ja sobie pomyślałam, że chciałabym znów móc przeżyć ten moment gdy położono mi mojego chłopczyka na brzuchu w szpitalu, nie zdążyłam się tą chwilą nacieszyć, tak szybko mineła....
    Muszę się szybko postarać o drugiego dzidziusia, dziś, zaraz, w tej chwili...
    MĄŻ where r u?

Dodaj komentarz

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci