Menu

Wylęgarnia

Metamorfoza matki w człowieka. Wciąż w toku.

Jak dokumentnie skołować przyszłą matkę?

fiona_apple

To bardzo proste - wystarczy zasugerować jej, żeby spisała listę rzeczy, które musi kupić dla Robaka, a potem przysłać kogoś, żeby ją skontrolował.

W zeszły piątek odwiedziła mnie koordynatorka pielęgniarek środowiskowych, aby dogadać szczegóły współpracy. Przysługuje mi bowiem 49 godzin (jaka okrągła liczba!) opieki po porodzie. Pielęgniarki będą do mnie przychodzić codziennie na parę godzin, żeby pozaglądać do wszystkich porozciąganych i porozdzieranych zakamarków mojego ciała i pomóc w opiece nad noworodkiem.

Czyli coś za coś - po porodzie nie ma tu bezpodstawnego wylegiwania się w szpitalohotelu, ale nikt tak na prawdę nie zostawia świeżo upieczonych rodziców samym sobie. Co więcej, pielęgniarki, aby umożliwić mi nawiązywanie więzi z dzieckiem, mogą przygotować też niewielkie lekkie posiłki albo ogarnąć nieporządek - oczywiście, jeśli tylko będzie mi taka pomoc na rękę.

Łojezu, co za kraj? Czy ktoś myśli, że takie rozwiązanie mogłoby mi się NIE podobać???

Z koordynatorką spędziłam bardzo produktywnie półtorej godziny nad herbatą i muffinami. Znaczy się, ja wcinałam muffiny (świeże - upieczone tego samego ranka) w ilościach kwalifikujących mnie do rozgrywek finałowych konkursu żarłoków, a babeczka mówiła, mówiła, mówiła, spoglądając tylko na słodkości co jakiś czas łakomym wzrokiem. Koniec końców dostała muffiny w ekotorebce na lunch - niech wie, że Mamma to dobry człowiek jest.

Ustaliłyśmy, że przekąski i małe sprzątanie tak, ale trzydaniowe obiady i mycie okien nie (a szkoda, okna nam się ostatnio trochę przykurzyły). Okazuje się też, że mamy za niskie łóżko - ma mieć wysokość 65-70 cm, co zapewni komfort pielęgniarkom i doradcy laktacyjnemu, którzy będą musieli się nade mną pochylać (czyżby konsekwencja pierwszej przegranej sprawy o zdrowotne następstwa trudnych warunków pracy?). Po 36. tygodniu wypożyczymy specjalne bloczki, które podniosą nam łóżko do odpowiednich standardów. Wolę nawet nie myśleć, jakie inwestycje w takiej sytuacji muszą poczynić wielbiciele spania na japońskich futonach.

Najdłużej zeszło nam nad listą rzeczy, które absolutnie muszą się znaleźć w domu przed pojawieniem się Pasożyta na świecie. Do pewnych kwestii babeczka podeszła na luzie - nie obkupujcie się, szaleńcy, tylko powoli sprawdzajcie, co wam się przyda, a potem można przecież Małego wsadzić do wózka po pojechać na zakupy. W ekstremalnym przypadku można też wysłać Miśka na misję z listą w ręku, ale babeczka nie przejawiała wielkiego zaufania do mężczyzn w tej akurat sprawie.

Dlatego też ciuszków mało, bo nie wiadomo, czy się urodzi mały elf czy wielki monster. Tylko żeby czapeczka była i rękawiczki przeciw zadrapaniom. Pieluszek też dwa opakowania najmniejszego rozmiaru z dwóch różnych firm, żeby się przekonać, czy któreś nie powodują u Małego wysypki albo psychozy.

Były jednak tematy, na które babeczka miała swoje baaardzo głeboko zakorzenione opinie i broniła ich w okopie z kałaszem w ręku.

Łóżeczko ma być zaścielone zgodnie z instrukcją, bez dziwactw. Żadnych pościeli, kołderek, poduszeczek, sreczek. Do przykrycia cienkie prześcieradło i lekki kocyk - 100 % bawełny. Prześcieradło z gumką - 100 % bawełny. A pod nim molton - 100 % bawełny.

Ile z tym cholernym moltonem problemów! Najpierw zrozum człeku, co to jest (rodzaj gęsto tkanej nieprzemakalnej maty), potem znajdź to w sklepie (wygląda jak cienki filc) i wybierz rozmiar (od 40 cm x 50 cm do 70 cm x 100 cm). A wszystko to w cieniu dyskusji na blogu Gang stokrotek, która każe mi się zastanowić, czy posiadanie moltona ma jakikolwiek sens...

Żeby to był mój jedyny problem... Termoforek ma być - i to METALOWY! Co z tego, że Mamma ma gumowy w pluszowym opakowaniu, którego z lubością używa w zimne jesienne wieczory. Ma być metalowy z pokrowcem i już. Butelki nie kupować, bo cyc ma być dawany. A jeśli będą problemy... Jakie problemy??? Można cierpliwie dopoić łyżeczką, żeby dzieciak nie dostał butelkowego smoka do ust, bo się rozbestwi. Smok uspokajający też oczywiście wykluczony.

No i bądź tu człowieku mądry... Oczywiście nie miałam szansy zadać pytania o kształt i rodzaj smoka dla noworodka, bo babeczce szła para z nosa i uszu. Przecież ja nie mówię, że będę Małemu na siłę te gumowe ustrojstwa do ust wpychała, ale nie zaszkodzi chyba być zabezpieczonym?

Skończy się to pewnie tak, że butelka, smok i kilka innych rzeczy będą ukryte w jakiejś szufladzie, do której pielęgniarki nie będą raczej zaglądać. Myślałam o komodzie z bielizną, ale kto mi da gwarancję, czy nie przyjdzie do nas jakaś wielbicielka damskich lub męskich gaci???

Miałam po tej wizycie wiedzieć więcej, a tak mam tylko większy mętlik w głowie. Niby lista jest, wszystko jak wół spisane, ale nie każda z tych oczywistych oczywistości mnie przekonuje. Czy mam więc stawać okoniem, czy ugiąć się tu i tam, żeby oprócz zawodzenia głodnego Robaka nie słyszeć jeszcze od pielęgniarek, że nie ma tego czy tamtego, a na liście przecież było...

Przewiduję, że po tych przemyśleniach zaczną mi się śnić po nocach sterty śpioszków, smoczków, butelek, wkładek laktacyjnych, wanienek i zasypek, nad którymi będzie krążył złowieszczo wielki, ogromny, przerażający MOLTON!

Komentarze (21)

Dodaj komentarz
  • aniabuzuk

    Zadziwiaja mnie roznice interkontynentalne w podejsciu do wyposazenia. Tutaj wedlug zalecen dziecka absolutnie niczym sie nie przykrywa. Noworodek spi w pizamie albo jesli lubi zawiniety w cos w rodzajku becika zrobionego z kocyka albo juz gotowego do kupienia w sklepie, a jak jest zimno w czyms w rodzaju worka z suwakiem na srodku i otworami na ramiona. O termoforze slysze pierwszy raz. Butelki podobno dobrze miec, na wszelki wypadek (mam). Dobrze chociaz, ze jest zgoda w temacie rekawiczek ;)

  • hjuston

    no jak widac co kraj to obyczaj. u nas nie przykrywa sie kocykiem przez pierwszy rok (to znaczy oczywiscie mozna, ale strasza zeby tego nie robic bo nagla smierc lozeczkowa). u nas dzieci zawija sie w burrito. i dlatego nie potrzeba tez tych rekawiczek, bo zawiniete dziecko nei macha rekami tylko spi na bacznosc. no i raczej sie nie podrapie.
    no ale to przez pierwsze 3 miesiace, bo potem burrito nie dziala i dziecko nie chce juz spac na bacznosc. rzuca sie, znaczy sie. to znaczy- podskakuje. potem sa spiworki.
    ale fajnie, ze bedziesz miala doradce laktacyjnego.

  • hjuston

    ania- jaka zgoda? wlasnie nie ma ;) ja nie znam nikogo kto by je tutaj uzywal

  • aniabuzuk

    Nie kazde dziecko lubi byc zawiniete w burito, czy cokolwiek innego (corka szwagra nie cierpiala) i wtedy moze sie podrapac, stad te rekawiczki. Dostalam na baby shower od pary, ktora uzywala. Jak widac, nie tylko co kraj, to obyczaj, ale takze co stan, to obyczaj ;)

  • hjuston

    moze, aczkolwiek wg dr karpia ( www.youtube.com/watch?v=G6KnVPUdEgQ ), kazde dziecko lubi ciasne, dobrze zrobione burrito, bo rodzi sie z calming instinct.
    ja bym powiedziala, ze co matka to obyczaj :)
    a jak dlugo w tych rekawiczkach tych paznokci nie obcinacie? bo ja obcinalam od razu. niektorzy tez ponoc obgryzaja takie male paznokcie.

  • mikanm

    O dżissss.....Kochana ufaj przede wszystkim SOBIE. Czujesz że powinnaś mieć butelki, smoki - kup!
    Potwierdzam to co mówi Hjuston - to samo mówiła mi moja położna, dzieci na początku uwielbiają być zawijane w burito (powiedzmy że większość uwielbia :) ) bo im to przypomina ułożenie w brzuchu mamy i czują się bezpieczne.

    Ale wytłumaczcie mi dlaczego u diabła nie można dziecka niczym przykryć??!!

  • scennarzystka

    Po 49 godzinachśrodowiskowe pomocnice pójdą sobie . I wtedy dopiero odetchniesz :) Głęęęb_OKO ;)

  • hjuston

    mikanm- no bo jak macha tymi rekami to moze sobie ten kocyk / przescieradlo naciagnac na glowe i sie zaplatac i udusic. dlatego tez przescieradlo musi byc naciagniete itd. wiadomo, ze nie wszystkie dzieci sie zaplatuja, ale te ktorym przydarzyla sie nagla smierc lozeczkowa akurat tak. ale nie mowmy tutaj o tym, bo my o nowym zyciu przeciez a nie o smierci.
    a w ogole mikanm ma racje- ufaj tylko swojemu instyktowi ;)

  • Gość: [Anka] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    Fionko Droga...
    pomyśl, jaka będziesz mądra jak będziesz rodziła drugie, trzecie dziecko...
    Przygotuj się, że popełnisz błędy - wszyscy je popełniamy, ale ufaj sobie:)
    Jka chcesz kupic butlę to kup i schowaj, smoczek i inne rzeczy...
    Wierzę, że uda Ci siękarmić piersią i będziecie mieli oboje z tego przyjemność (i jaka wygoda!!!!) Ja dopiero kończę z karmieniem choć mój szkrab ma już półtora roku....
    Uspokajacz - smoczek kazała mi dać młodemu położna, choc ja byłam przeciwna, ale gdybym mu nie dała to by 24/dobę wisiał na cycu... Smok uratował nas:)
    Trzymajcie się i nie zwariujcie:)

  • Gość: [Anka] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    Nie rozumiem...
    Jak to nie przykrywać dziecka???
    Przecież mały organizm nie radzi sobie ze skokami temperatur, w brzuchu miał 36,6, a tu nagle 20 stopni???????????????
    Brrrrrrrrrrrr jakieś dziwne....
    Ja sama pod prześcieradełkiem bym zmarzła....

  • fiona_apple

    Haha, łatwo powiedzieć "Zaufaj sobie" przerażonej przyszłej matce, która stała dziś 15 minut w sklepie przed półką z pieluchami, bo nie mogła dojść, czy lepiej kupić 2-5 kg czy raczej 3-6 kg... :)
    Zgodzę się w stu procentach z hjuston, że tutaj nie ma różnic międzykontynentalnych czy międzypaństwowych. Co matka, to inne zdanie. Ja też będę miała swoje - ale dopiero za parę miesięcy.
    A teraz wyjaśniam nieścisłości, przy czym zaznaczam, że są to instrukcje od koordynatorki pielęgniarek, a nie moje opinie, bo takowych na razie nie mam:
    Dziecko oczywiście się przykrywa, tylko niczym grubym typu kołderka czy gruby kocyk - używa się do tego lekkiego prześcieradła i cienkiego kocyka, które są dobrze naciągnięte na materac i wsadzone pod niego, dzięki czemu nie ma raczej szans, żeby niemowlak to przykrycie wsadził sobie na głowę. Śpiworek (czyli wspomniany tu worek z suwakiem:) jest podobno mało elastyczny temperaturowo. Lekkie warstwy można mnożyć, a śpiworek mamy zazwyczaj jeden, który może być za gruby, albo za cienki (widziałam dziś takie dość przewiewne). Co do zagrożenia uduszeniem, to nie wolno oczywiście używać poduszki, ale niewskazane są też ochraniacze na łóżeczko. Termofor to chyba na niderlandzką pogodę (jesienią i w zimie chłodno i przenikliwie wilgotno). Rękawiczki dla noworodka trzeba mieć, bo odradzają na początku przycinanie paznokci ze względu na możliwośc skaleczenia malucha.
    I bądź tu kobito mądra! Podoba mi się pomysł okręcenia Robaka jak burrito (meksykańska kuchnia - mniam! - to mi przypomina, że znowu jestem głodna:D), ale słyszałam, że niektóre dzieciaki tego nie znoszą. Zobaczymy, jakie Robak będzie miał preferencje. Co do ochraniaczy na łóżeczko, to mają być takie niebezpieczne, a w każdym sklepie dla maluchów jest tego do wyboru do koloru. Wtf??? No i paznokcie też chyba trzeba w końcu zacząć obcinać, prawda?
    Co rzecz do kupienia, to problem. Chyba jak już skompletuję wyprawkę, to się napiję łyczka wina, żeby poświętować. :)

  • hjuston

    teraz rozumiem o co chodzi z tym kocykiem. kocyk naciagniety na materac to dobra polska metoda. mama tez mi tak kazala robic ;)

    'spiworek jest podobno mało elastyczny temperaturowo' - oj wypraszam sobie, nie slyszalas pewnie o spiworkach z welny merino, ktore sa dobre i na lato i na zime.
    a z tym ochraniaczem na lozeczko to jest to naprawde problem. one sa takie ladne, az chce sie je miec. ale kupowac cos takiego na 2 miesiace nie ma sensu. moj to w ogole byl chyba tylko uzywany, ze tak powiem tylko do zdjec.

  • fiona_apple

    Owszem, nie słyszałam o śpiworkach z wełny merino. Ba! Nigdy nawet nie słyszałam o wełnie merino. Gdzie się można doszkolić w tym temacie? ;)

  • fiona_apple

    Wikipedia rządzi!!! Merynosy są słodkie :)

  • mikanm

    Pierwsze co zrobiły położne po urodzeniu Mata to obcięły mu paznokcie :)) I ja też obcinałam od początku, nie zakładałam ani łapek ani skarpetek, tylko obcinałam jak spal. Co do pieluch weź te i te po paczce czy dwóch i masz z głowy. Instynkt kochana instynkt! :) Masz go na pewno!

  • mikanm

    Kurczę, no ja mało doświadczona jestem matka, ale jak obserwowałam swojego Mata to na początku do 3-4 miesiąca dziecko mało ruchliwe jest, nie umie się przewracać z boku na bok, nie wędruje więc ryzyko że sobie narzuci kołdrę czy koc na głowę jest żadne. Później zaś ma na tyle ruchliwe łapki i silne, że swobodnie je sobie z głowy zdejmie - mowa oczywiście o małych lekkich kołdrach i kocykach. Takich dla dzieci a nie jakiś puchówkach self-made.
    Mat miał ochraniacz i eksplorował go silnie, powyrywał część sznurków, a i tak zerwać go nie dał rady, więc znów ryzyko zerowe.
    Tyle z moich obserwacji.
    Wydaje mi się że rozsądek przede wszystkim.

  • hjuston

    mikanm- z tym ochraniaczem chodzi o to, ze moze sie przewrocic na bok i wpasc pomiedzy materac i ochraniacz, utknac i sie udusic. u nas to w ogole jest paranoja z ta smiercia lozeczkowa: materac nie moze byc za miekki, kocyki, niektorzy nawet wiatraki stawiaja przy lozeczku, bo podobno gdzies tam udowodniono, ze dzieci czasem ' zapominaja' oddychac, a jak im wieje to nie zapominaja, zero pluszowych zabawek w lozeczku do ktoregos tam miesiaca itd. oczywiscie to moze byc spisek producentow kocykow do zawijania w burito i elektrycznych nian, ale moze i nie jest i niektorzy na swoich dzieciach nie chca sprawdzac.
    moj syn na przyklad do 6go miesiaca nie umial sobie zdjac z glowy kocyka. nie wpadl na to jak to zrobic. teraz (ma 13 miesiecy) mu sie czasem zdarza, ze jak sie bawie z nim w chowanego i poloze mu pieluche na glowie to jej nie zdejmie tylko probuje z nia isc.

    pewnie, ze rozsadek ponad wszystko. kazdy sam sobie wynajdzie odpowiednia metode.
    a jeszcze jedno pytanie dotyczace roznic miedzykontynentalnych- czy uwas uzywa sie pudru? bo u nas nie.

  • mikanm

    O matko rzeczywiście paranoja...:)
    Pudru się używa, ale masz do wyboru - albo puder, albo maść do pupy. Nie ma nacisku na jedno. Ja używałam pudru, moja siorka przy swoich dzieciarach maści i obie sobie chwalimy :)

  • gang.stokrotek

    :/
    błagam! To mnie chyba trochę przerasta. Może ja jestem za młoda na matkę?! Wczoraj teściowa mi coś pokazywała, co kupiła dla wnuka, to chyba jakiś becik w żyrafy, może właśnie do zawijania w burito?

    Na razie zarzuciłam listę dla noworodka na rzecz listy dla pierwszaka. Wiecie ile się nachodziłam, żeby kupić okładkę na dziwnie formatowaną książkę od angielskiego?

  • fiona_apple

    Tutaj zagrożenie w postaci ochraniaczy na szczebelki łóżeczka opisywano mi tak: niemowlęta bardzo często "wędrują" po materacu. Jeśli dzieciak zawędruje pod taki ochraniacz mając w tą właśnie stronę odwróconą główkę i się w niego wtuli, to nie ma możliwości sam się odwrócić czy zacząć wędrować z powrotem i nieszczęście gotowe.
    I to by było na tyle z opowieści dziwnej treści. Jak się nad tym zastanowić, to maluch powinien leżeć na hamaku jakiś metr nad ziemią, bo wtedy nie miałby możliwości się niczym przydusić. Tylko jak znaleźć wygodny hamak, który zostanie zaakceptowany przez ortopedę?
    @ gang.stokrotek - Witam w klubie. A może zbojkotujmy te zakupy dla niemowlaka całkowicie? Coraz bardziej podoba mi się Twój pomysł z rąbkiem z głowy zdjętym... ;)

  • Gość: [Anka] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    ŁoMatko i Córko! Nie straszcie młodej matki!
    Taki Maluch nigdzie nie zawędruje, ani się nie udusi, ani nie zapomni o oddychaniu!!!!!!!
    Fiona! Urodzisz, przywieziesz do domciu, przykryjesz czym tam chcesz i dziecię będzie smacznie spało - jak położysz na lewym boku, to i na lewym się obudzi. :)
    Oby spało jak najwięcej:)

Dodaj komentarz

© Wylęgarnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci